Przejdź do treści

Pola śmierci i droga do Wietnamu – Azja 2016

Mimo wesoło świecącego słońca to był zdecydowanie ponury dzień. Odwiedziliśmy miejsca, które doświadczyły brutalnej, makabrycznej i krwawej historii rządów Czerwonych Khmerów…

Dzień 17

Phnom Penh -> Choeung Ek -> Phnom Penh

Na ten dzień zaplanowaliśmy zobaczenie reklamowanego wszędzie „Killing Fields” – Pól śmierci.

Po negocjacji z kierowcą tuk-tuk dogadaliśmy się, że zawiezie nas na miejsce, następnie poczeka i stamtąd pojedziemy do muzeum Toul Sleng.

Oba te miejsca to stosunkowo nowa część historii Kambodży. Historia wyjątkowo krwawa i drastyczna.

W 1975 roku, zwyciężając w wojnie domowej władzę w kraju objęli Czerwoni Khmerzy. Na ich czele stał Pol Pot. Celem Czerwonych Khmerów było stworzenie nowego społeczeństwa opartego na samowystarczalności i równości. Zapewnić miało to rolnictwo. Zamknięte zostały szpitale, fabryki i szkoły, zlikwidowano własność prywatną, banki i w ogóle pieniądz, zdelegalizowana została religia, a ludność miast wyrzucono siłą na tereny wiejskie.
Czerwoni Khmerzy systematycznie mordowali wszystkie osoby, które miały jakiekolwiek powiązanie z poprzednią władzą. Zabijano również fachowców i intelektualistów – wystarczył sam fakt posiadania okularów, zbyt delikatnych dłoni lub kontaktu z obcokrajowcem w przeszłości. Nierzadko na śmierć skazywane były całe rodziny. W ciągu czterech lat władzy Czerwonych Khmerów zginęło 25-35 % ludności Kambodży.

„Killing Fields” – to miejsca kaźni – obozy zagłady, gdzie masowo zabijano i grzebano ofiary reżimu Czerwonych Khmerów.

W drodze na Pola śmierci – tuk-tuk rzecz jasna musiał się zepsuć…
W drodze na Pola śmierci

Pola śmierci na które dowiózł nas kierowca tuk-tuk to Choeung Ek – znajdujące się na terenie dawnego sadu i chińskiego cmentarza najbardziej znane z pól śmierci.

Przy wejściu otrzymaliśmy audio przewodnik wraz ze słuchawkami i ruszyliśmy zwiedzać to ponure miejsce.

Idąc przez kolejne punkty oznaczone liczbami i odsłuchując kolejne ścieżki dźwiękowe byliśmy zszokowani okrucieństwem Czerwonych Khmerów. Trasa zwiedzania prowadziła wśród wgłębień po masowych grobach, pokazywała wyeksponowane szczątki ludzi oraz broń, jaka była używana do egzekucji. By zaoszczędzić amunicję oprawcy mordowali przy użyciu motyk, młotów, siekier, łopat lub zaostrzonych kijów bambusowych. Również duszono ofiary plastikowymi workami na śmieci czy podrzynano im gardła chropowatymi liśćmi palmowymi.

Największe wrażenie zrobiło na mnie jednak drzewo, o które Czerwoni Khmerzy rozbijali głowy małych dzieci. Gdy obóz śmierci został odkryty, na jego korze wciąż znajdowały się resztki włosów, kości i mózgów.

Mimo tego, że w pobliżu znajdowała się wioska nikt tak naprawdę nie wiedział co dzieje się za murami Choeung Ek, bo z głośników przez 24 godziny na dobę leciała muzyka zagłuszająca krzyki ofiar.

Ostatnim punktem zwiedzania pól śmierci Choeung Ek była buddyjska stupa (pomnik/budowla sakralna) stojąca w centralnym miejscu. W jej wnętrzu znajduje się ponad 5000 czaszek ofiar reżimu Czerwonych Khmerów. W samym tylko Choeung Ek zginęło około 17 000 ludzi.

Wstrząsające było to doświadczenie…

Choeung Ek – Masowe groby
Choeung Ek
Choeung Ek – Drzewo o które zabijano dzieci
Choeung Ek – Magiczne drzewo – Na nim powieszony był głośnik zagłuszający krzyki ofiar
Choeung Ek – Buddyjska stupa z czaszkami ofiar
Choeung Ek – Buddyjska stupa z czaszkami ofiar
Choeung Ek – Buddyjska stupa z czaszkami ofiar

Stąd kierowca tuk-tuka zabrał nas do muzeum ludobójstwa Tuol Sleng.

Miejsce to jest tak naprawdę dawną szkoła przekształconą przez Czerwonych Khmerów w więzienie i centrum przesłuchań. Tu więziono domniemanych wrogów reżimu i torturami zmuszano ich do składania zeznań. Zanim zaczęto więźniów wywozić do Choeung Ek właśnie w Toul Sleng dokonywano egzekucji.

Wrażenie robiły mikroskopijne cele, wszechobecne kraty i drut kolczasty oraz zdjęcia ofiar kontrastujące z propagandowymi obrazami przedstawiającymi Pol Pota jako przyjaciela narodu.

Po zwiedzeniu muzeum miałem już szczerze dość drastycznego i przygnębiającego klimatu. Warto było jednak oba te miejsca zobaczyć, by zrozumieć do jak ogromnego bestialstwa jest w stanie posunąć się człowiek w myśl bezsensownych idei.

Phnom Penh – Muzeum ludobójstwa Tuol Sleng
Phnom Penh – Muzeum ludobójstwa Tuol Sleng
Phnom Penh – Muzeum ludobójstwa Tuol Sleng
Phnom Penh – Muzeum ludobójstwa Tuol Sleng
Phnom Penh – Muzeum ludobójstwa Tuol Sleng – Mikroskopijne cele
Phnom Penh – Muzeum ludobójstwa Tuol Sleng
Phnom Penh – Muzeum ludobójstwa Tuol Sleng – Propaganda Pol Pota

Spod muzeum pieszo wróciliśmy do hostelu. W recepcji udało nam się ogarnąć bilety do Ho Chi Minh na następny dzień, a wieczór postanowiliśmy zwieńczyć kambodżańskim piwem by rozwiać nieco ponury nastrój.

Dzień 18

Phnom Penh -> Bavet -> Tây Ninh

Spokojnie zjedliśmy śniadanie i spakowaliśmy się. Przed południem spod hostelu zabrał nas tuk-tuk i zawiózł na dworzec autobusowy. Stąd ruszyliśmy w kierunku granicy.

Po jakichś czterech godzinach jazdy zatrzymaliśmy się na obiad. Można tu było kupić ogromne larwy i żywe skorpiony. Tym razem jednak nie zdecydowaliśmy się na takie przysmaki.

W drodze na granicę – Larwy i skorpiony

Niedługo później dotarliśmy do Bavet – miasteczka tuż przy granicy z Wietnamem. Tym razem kontrola paszportowa poszła dość sprawnie. Jeszcze przed godziną 17 zameldowaliśmy się w Tây Ninh. Byliśmy więc ponownie w Wietnamie!

Loading Facebook Comments ...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *