Przejdź do treści

Templariusze i świętości – Portugalia 2015

Tajemniczy klasztor Templariuszy w Tomar, święte miejsce i woskowy biznes Fátimy, portugalska Biedronka i powrót do Porto.

Dzień 7

??? -> Tomar -> Fátima -> Porto

Chmury, które wieczorem zasnuły niebo utrzymywały się nadal. Poranek był ponury i szary, ale dzięki temu miejsce do którego zmierzaliśmy – kolejny cel tej podróży wydawał się jeszcze bardziej tajemniczy.

Szybko zjedliśmy śniadanie, które znów składało się z bagietki, sardynek, oliwy i resztek jakichś sosów i ruszyliśmy w kierunku miasteczka Tomar.

Największą jego atrakcją jest Convento de Cristo – klasztor będący główną siedzibą Templariuszy i Zakonu Chrystusowego w Portugalii. Już pierwszy zauważony kościół intrygował pentagramem w oknie, a w całym miasteczku znaleźć można było pełno różnej symboliki.

Tomar – Igreja de Santa Maria do Olival
Tomar – Igreja de Santa Maria do Olival

W pierwszej kolejności poczłapaliśmy w kierunku czegoś na kształt rynku, a następnie w stronę wzgórza na którym wnosił się ponury klasztor otoczony grubymi murami obronnymi. Niezwykłe miejsce. To stąd Templariusze wyruszali na krucjaty, których celem było wypędzenie niewiernych Maurów z Portugalii i Hiszpanii.

Wspólnie ustaliliśmy, że odpuszczamy sobie wchodzenie do środka, choć nie byłem do końca przekonany co do tej decyzji. Teraz żałuję, że jednak nie zapłaciłem tych paru euro i nie zwiedziłem go wewnątrz.

Tomar – Igreja de São João Baptista
Tomar – Igreja de São João Baptista – Wnętrze
Tomar – Igreja de São João Baptista
Tomar – Rua São Joã
Tomar – Gdzieś w bocznych uliczkach
Tomar –  Convento de Cristo – Główna siedziba Templariuszy i Zakonu Chrystusowego w Portugalii
Tomar –  Convento de Cristo – Główna siedziba Templariuszy i Zakonu Chrystusowego w Portugalii
Tomar –  Convento de Cristo – Główna siedziba Templariuszy i Zakonu Chrystusowego w Portugalii
Tomar –  Convento de Cristo – Główna siedziba Templariuszy i Zakonu Chrystusowego w Portugalii
Tomar –  Convento de Cristo – Główna siedziba Templariuszy i Zakonu Chrystusowego w Portugalii
Tomar – Symbol Templariuszy

Gdy już weszliśmy do wszystkich dostępnych za darmo zakamarków klasztoru postanowiliśmy wrócić na ryneczek. Znaleźliśmy tam wyjątkowo klimatyczną knajpkę o nazwie – Taverna Antiqua.

W surowym oświetlonym świecami wnętrzu wypiłem Cerveja de Compones – Piwo wieśniaków i kupiłem małą buteleczkę trunku o zagadkowej dla mnie nazwie – Hidromel. Jak się później okazało był to tutejszy miód pitny. Generalnie knajpka zrobiła na nas wrażenie, ze względu na wystrój, unikalne krany i ubikacje oraz dobre, nie spotykane nigdzie indziej piwo serwowane w glinianych kuflach.

Tomar – Taverna Atiqua
Tomar – Taverna Atiqua

Następnie pojechaliśmy do Fátimy. Już przy wjeździe do tej niewielkiej, ale słynnej na cały świat miejscowości przywitały nas ogromne figury dzieci którym objawiła się Matka Boska. Zostawiliśmy samochód i pieszo ruszyliśmy zwiedzać. Jakie wrażenie? Kicz i komercja. Ani grama świętości i duchowości. Wiele jest takich miejsc, ale to prezentowało wyższy poziom.

Przy starym kościele postawionym w miejscu gdzie doszło do objawienia rozciągał się olbrzymi plac, a na jego drugim końcu stał nowy kościół. Ogromny, kształtem przypominający salę koncertową jakiejś filharmonii z równie wielkim złoconym ołtarzem.

Na placu natomiast stały piece, do których wkładało się nie tylko świece, ale i woskowe organy – głowy, nogi, ręce, brzuchy, serca, wątroby, jelita, piersi i wiele innych. Były też figurki dzieci czy całe domy. Można je było kupić na jednym z 45 straganów. Zdrowie, modlitwa i zbawienie w cenie od kilku do kilkunastu euro. Do tego dziesiątki sklepów z dewocjonaliami. A wiara? Na co komu ona, skoro jest biznes…

Fátima
Fátima
Fátima – Cudowna figurka
Fátima – Spalarnia świec
Fátima – Spalarnia świec
Fátima – Spalarnia figurek
Fátima – Główny plac – Miejsce, gdzie zbierają się tłumy
Fátima – Nowy kościół – Igreja da Santíssima Trindade
Fátima – Igreja da Santíssima Trindade – Wnętrze
Fátima – Biznes to biznes – Figurki do palenia w piecach
Fátima – Biznes to biznes – Figurki do palenia w piecach
Fátima – Biznes to biznes – Figurki do palenia w piecach

Tak nawiasem mówiąc Maciek na straganach szukał woskowego penisa. Po co? Nie pytałem. Nie znalazł w każdym razie 😉

Ale Fatima nie była taka zła, bo udało nam się znaleźć portugalską wersję Biedronki – zwało się to – Pingo Doce i nie miało żuczka w logo. A i mieli polskie jogurty.

Z Fatimy ruszyliśmy w stronę Porto. Przez chmury powoli przebijało się zachodzące słońce.

Gdy dotarliśmy na miejsce było już całkiem ciemno. Dobrą chwilę zajęło nam znalezienie wolnego hostelu, bo tym razem nie robiliśmy rezerwacji.

Po ogarnięciu się, powłóczyliśmy się chwilę po mieście, ale dość szybko wróciliśmy z powrotem. Mimo ochoty na spędzenie wieczoru w jakiejś knajpce dałem się namówić na małą posiadówę w hostelu. Kolację przyrządził szef kuchni – Maciek, a wieczór minął nam przy kolejnym przeciętnym winku.

Loading Facebook Comments ...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *