Przejdź do treści

Raj zagrożony – Portugalia 2015

Jeśli w ogóle gdzieś istnieje raj na ziemi, to my znaleźliśmy jego cząstkę. Raj na malutkiej wyspie u południowych wybrzeży Portugalii. Raj, który niedługo może przestać istnieć …

Dzień 6

Olhão – Ilha do Farol – Almodôvar – Évora – ???

Wstaliśmy dość wcześnie, gdy wschodzące słońce dopiero zaczynało wychylać się znad portowych budynków. Szybkie śniadanie i ruszyliśmy nadmorskim deptakiem w stronę targu rybnego. Szału jednak nie było. Rybek i wszystkich tych dziwnych morskich stworzeń wystawionych na sprzedaż znaleźliśmy niewiele. W końcu to jeszcze nie sezon.

Olhão – Zatoka Ria Formosa, w tle Ilha do Farol
Olhão – Targ rybny
Olhão – Targ rybny

Samo miasteczko dość sennie, powoli budziło się do życia. Kilka wąskich uliczek, białe budynki, jakiś kościół – nie wyglądało źle, ale wciąż miałem uczucie, że marnujemy czas. Tym bardziej, że coraz bardziej realne było to, że jednak nie zdążymy pojechać na Gibraltar i odwiedzić Hiszpanii. W końcu zapadła decyzja – odpuszczamy podróż na wschód. Nie powiem, byłem mocno rozczarowany. No, ale trudno.

Olhão – Uliczka w centrum
Olhão – Igreja Matriz de Nossa Senhora do Rosário e Capela de Nosso Senhor dos Aflitos
Olhão – Uliczka w centrum

Postanowiliśmy natomiast skorzystać z rady szwedów i popłynąć na jedną z wysepek. Wybór padł na Ilha do Farol.

Zatoka Ria Formosa okazała się całkiem ładna. Śnieżnobiałe budynki na brzegu kontrastowały z ciemnoniebieską wodą, w tle zarysowywały się szarozielone pagórki. Z drugiej strony powoli coraz wyraźniejsza stawała się płaska jak stół wyspa nad którą wznosiły się dwie latarnie morskie.

Zatoka Ria Formosa – Wybrzeże i miasteczko Olhão
Zatoka Ria Formosa – Wybrzeże i miasteczko Olhão
Zatoka Ria Formosa – Ilha do Farol

Po około 40 minutach dopłynęliśmy do Ilha do Farol – jednej z dwóch wiosek położonych na wysepce. I… zachwyciło mnie to miejsce.

Dotychczas nie próbowałem nawet wyobrażać sobie raju. Tu natomiast jakaś jego cząstka była na pewno.

Nie wiem nawet czy znam słowa które mogłyby to opisać. Białe domki ozdobione azulejos w sporej części wyglądające na opuszczone, piaszczysta plaża, błękitna, niezwykle czysta woda i brak samochodów. Cisza, spokój – istna sielanka. Jak stwierdził Maciek – idealne miejsce na emeryturę. Jednak ten dzień nie był stracony.

Na wysepce spędziliśmy nieco ponad godzinę zachwycając się każdym jej zakątkiem.

Ilha do Farol
Ilha do Farol
Ilha do Farol
Ilha do Farol
Ilha do Farol
Ilha do Farol
Ilha do Farol – Azulejos
Ilha do Farol – Azulejos
Ilha do Farol

Już na statku odłączyłem się od naszej grupki i wiedziony ciekawością jak żyje się na takiej wyspie zacząłem rozmowę z jedyną dziewczyną płynącą razem z nami. Janine jak się okazało mieszkała tu od urodzenia i studiowała w pobliskim Faro. Z tego co mówiła wynikło, że raj w którym żyła miał niedługo zniknąć. Portugalki rząd pod przykrywką ochrony przyrody starał się wysiedlać mieszkańców z wyspy. Dziwnym trafem jednak domy bogatszych, bardziej wpływowych ludzi jakoś w ochronie przyrody nie przeszkadzały. Według niej w rzeczywistości planowano urządzić tutaj duży kurort. Pokazała mi też ogromne maszyny do burzenia domów na jednej z wysp.

Gdy dopłynęliśmy do Olhao pożegnaliśmy się obiecując sobie, że jeszcze się spotkamy w Polsce, albo tu w Ilha do Farol, a ja wraz z resztą ekipy poszedłem na piwo, gdzie musiałem odpowiedzieć na milion pytań, czy udało mi się ją poderwać.

Już po 16 ruszyliśmy dalej. Jechaliśmy na północ w stronę Evory, przecinając pasmo wzgórz, pokrytych pomarańczową ziemią i wyschniętymi trawami oraz drzewami. Od zakrętów Emilii i mi zrobiło się niedobrze.

W końcu dojechaliśmy do niewielkiej miejscowości Almodovar – Tomek z Emilia ruszyli w poszukiwanie banku, a ja zrobiłem parę fot. To co wyróżniało tą miejscowość to duże pomniki-instalacje zrobione z jakiegoś żelastwa. Całkiem fajne. Zahaczyliśmy jeszcze o średniowieczny kamienny mostek – ładny, ale nie powalający na kolana.

Almodôvar – Średniowieczny most
Almodôvar – Dziwne metalowe rzeźby/pomniki
Almodôvar – Dziwne metalowe rzeźby/pomniki

Do Evory dotarliśmy już o zmroku. Miasteczko to jest historyczną stolicą regionu Alentejo, a jego starówka została wpisana na listę UNESCO. Tak na dobrą sprawę przyjechaliśmy tu głównie po to, żeby zobaczyć „kaplicę kości”, ale było już zbyt późno i była zamknięta. Miasteczko jednak warto było odwiedzić, mimo, że nie spędziliśmy w nim zbyt dużo czasu.

Droga w kierunku Évory
Évora – Igreja de Santo Antão
Évora – Świątynia z czasów rzymskich – Templo Romano. W tle dach katedry

Trzeba było jeszcze znaleźć przecież miejsce na nocleg.

Zatrzymaliśmy się przy szutrowej drodze pod lasem gdzieś pomiędzy Evorą, a miejscowością Tomar. Kolejny nocleg w samochodzie, ale i parę euro więcej w kieszeni. Wieczorną ucztę w postaci bagietki z sardynkami i cebulą (kupioną jeszcze w Modlinie) oraz jakiegoś niezbyt dobrego wina przerwał nam deszcz i trzeba było się szybko ewakuować do auta. Noc minęła więc bez większych ekscesów.

Loading Facebook Comments ...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *