Przejdź do treści

Równina dzbanów i spacer wśród niewybuchów – Azja 2016

  • Azja, Laos

Wjechaliśmy do Laosu. Trochę obawiałem się tego kraju po tym co przeczytałem w jednej z książek. Byliśmy w kraju biednym, a jednocześnie dość drogim. I już następnego dnia wybraliśmy się do tajemniczej Równiny dzbanów – równie intrygującej, jak i niebezpiecznej…

Dzień 5

Nậm Cắn -> Phonsavan

Krajobraz za oknem autobusu znacząco się nie zmienił. Nadal otaczały nas góry. Jednak wioski przez które przejeżdżaliśmy wydawały się dużo biedniejsze. Bardziej skromne domy, niekiedy budowane jakby z byle czego i dzieci biegające bez butów, lub całkiem nago – to robiło wrażenie.

Laos – W drodze do Phonsavan
Laos – W drodze do Phonsavan

Tuż przed zachodem słońca dotarliśmy do Phonsavan – stolicy regionu Xieng Khouang.

Pieniądze udało nam się wymienić w czymś na kształt sklepu/kantoru zlokalizowanego w prowizorycznym baraku. Teraz pozostawała kwestia noclegu. Przeszliśmy wzdłuż głównej ulicy niemal na obrzeża miasteczka, ale nie udało nam się znaleźć hostelu polecanego w przewodniku. Zdecydowaliśmy się więc popytać o nocleg w guest house-ach, czyli takich jakby tanich hotelach. Cena 12,5 dolara za dwuosobowy pokój z łazienką, telewizorem i balkonem wydawała się całkiem rozsądna.

Wieczór spędziliśmy przy degustacji laotańskiego piwa i oglądaniu jakiegoś filmu wojennego w telewizji. Średnio przespana poprzednia noc sprawiła, że zasnęliśmy dość szybko.

Laotańskie piwa
Laotańska waluta – kipy

Dzień 6

Phonsavan -> Równina dzbanów -> Phonsavan

Poranek przywitał nas gorącym, wręcz upalnym słońcem.

Do Phonsavan przyjechaliśmy przede wszystkim po to by zobaczyć Równinę Dzbanów. Tutaj na dość sporym obszarze rozsiane są tajemnicze kamienne amfory. Część archeologów twierdzi, że były to urny grzebalne prehistorycznego ludu, którego kultura jest w dzisiejszych czasach zupełnie nieznana. Inni natomiast są zdania, że były to zbiorniki do przechowywania żywności i wody. Ta teoria mogłaby nawet mieć sens, ponieważ podobne kamienne twory znaleziono również w Tajlandii i Indiach – wzdłuż dawnego szlaku handlowego, tyle, że dzbany te byłby mocno niefunkcjonalne. Laotańska legenda mówi natomiast, że owe tajemnicze dzbany są pozostałością po imprezie jaką urządził sobie tutaj lud olbrzymów po wygranej bitwie. Pojawiają się również teorie, że kamienne urny są dziełem ufoludków. Nikt jednak tak naprawdę nie wie do czego służyły.

Równina dzbanów jest miejscem równie tajemniczym jak i niebezpiecznym. W czasie wojny II wojny indochińskiej, zwanej też wojną wietnamską wojska amerykańskie zrzuciły na Laos ponad 2 miliony ton bomb! Około 30% z nich nie wybuchło i do dziś w ziemi zalegają niebezpieczne niewypały. Prowincja Xieng Khouang na bombardowaniach ucierpiała najbardziej. Doszczętnie zniszczona została między innymi dawna stolica regionu –  Xieng Khouan. Cały czas trwa żmudna praca by je usunąć, ale spośród wszystkich stanowisk w których znajdują się tajemnicze dzbany zwiedzać można tylko trzy, a i te tylko i wyłącznie poruszając się ścieżką, która jest oznaczona jako bezpieczna.

By dostać się do stanowiska 1 – oddalonego od centrum Phonsavan o około 10 kilometrów postanowiliśmy wynająć jumbo – miejscowy odpowiednik tuk-tuka, czyli połączenia motoru z pick-upem lub przyczepą, służącego jako taksówka.

Było już jednak po południu i wybór kierowców był dość ograniczony. A ten którego spotkaliśmy oczywiście nie znał ani słowa po angielsku. Po dłuższej chwili spędzonej na próbie dogadania się za pomocą gestykulacji, kierowca zadzwonił do znajomego który coś tam po angielsku dukał. Ciężko było się porozumieć, ale ostatecznie stanęło na kwocie 12 dolarów. Wsiedliśmy więc na pakę jumbo i owiewani orzeźwiającym wiatrem ruszyliśmy na południowy-zachód. Po jakimś czasie nasz kierowca zatrzymał się pod zamkniętym budynkiem informacji turystycznej, popukał w drzwi, a następnie wykonał gest palcem przecinający gardło i siadł w cieniu po krzakiem. Przez chwilę zrobiło się dziwnie, ale po kolejnych naszych próbach dopytania o co chodzi – jego telefoniczny kolega wyjaśnił nam, że nasz kierowca potrzebuje jakiegoś pozwolenia na wjazd do Równiny Dzbanów.

Jumbo – Laotański tuk-tuk
Jumbo – Laotański tuk-tuk
W drodze do Równiny dzbanów

Po niemal godzinie czekania podczas której kompletnie nic się nie wydarzyło, a informacja nadal była zamknięta, nasz kierowca pokazał by wsiadać na pakę jumbo i ruszył dalej w stronę stanowiska 1.

W końcu dotarliśmy na miejsce. Równina dzbanów robiła wrażenie. Dziesiątki tajemniczych kamiennych urn rozrzuconych na niewielkim obszarze wyglądało naprawdę wyjątkowo. Okolica również była ładna – horyzont zamykały budzące wyobraźnię góry. Wrażenie robiły też ogromne kratery po wybuchach bomb.

Przed dłuższy czas nasz kierowca trzymał się nieco na uboczu, ale w pewnym momencie dołączył do nas i pokazał by iść za nim. Na niewielkim pagórku skręcił w ledwie widoczną, wydeptaną w trawie ścieżkę. Tu już nie było oznaczeń MAG  – Mines Advisory Group – organizacji pozarządowej, która zajmuje się usuwaniem min i niewybuchów w Azji i Afryce. Oznaczeń które upewniały, że ścieżka została oczyszczona i jest bezpieczna. Czy więc dobrym pomysłem jest spacerowanie po polu minowym, a właściwie po polu pełnym niewybuchów? Mimo strachu pomyśleliśmy jednak, że Laotańczyk wie co robi i mimo wszystko zależy mu choć trochę na życiu.

Kierowca szczęśliwie doprowadził nas skrótem do jaskini w której stał niewielki ołtarzyk. Rzekomo jaskinia miała pełnić funkcję krematorium, co świadczyłoby o tym, że kamienne dzbany służyły jednak jako urny na ludzkie prochy.

Równina dzbanów – Stanowisko 1
Równina dzbanów – Stanowisko 1
Równina dzbanów – Stanowisko 1
Równina dzbanów – Stanowisko 1
Równina dzbanów – Stanowisko 1
Równina dzbanów – Widok na stanowisko 1
Równina dzbanów – Stanowisko 1 – Krater po bombie
Równina dzbanów – Stanowisko 1 – Widok na góry
Równina dzbanów – Stanowisko 1 – Oznaczenie bezpiecznej ścieżki
Równina dzbanów – Stanowisko 1 – Jaskinia z ołtarzem
Równina dzbanów – Stanowisko 1 – Jaskinia z ołtarzem

Na  stanowisku 1 spędziliśmy około godziny, po czym wróciliśmy do Phonsavan.

A tak nawiasem mówiąc Równina Dzbanów w 2019 roku została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO, co oznaczałoby, że udało się większość niewybuchów usunąć (takie były wymogi UNESCO).

W miasteczku zajrzeliśmy jeszcze do niewielkiej buddyjskiej świątyni Vat Theun i zabunkrowaliśmy się w pokoju.

Phonsavan – Świątynia Vat Theun
Phonsavan – Świątynia Vat Theun
Loading Facebook Comments ...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *