Przejdź do treści

Dlaczego Podkarpacie jest fajne? – Góry

Dlaczego Jezioro Solińskie nie leży w Bieszczadach? Dlaczego Ustrzyki Dolne wbrew temu co śpiewa Siczka w utworze KSU – „Ustrzyki” wcale nie są stolicą Bieszczad? I dlaczego Tarnica nie jest najwyższym bieszczadzkim szczytem? Gdzie warto wędrować w Beskidzie Niskim, gdzie leżą Góry Sanocko-Turczańskie i który szlak wybrać w górach Podkarpacia? Tego dowiesz się czytając dalej.

Najpierw jednak odrobina geografii. 🙂

Karpaty są drugim największym łańcuchem górskim w Europie pod względem powierzchni, zaraz za Alpami. Ciągną się od Austrii i Czech aż po Rumunię i Serbię. Dzielą się na trzy główne części – Karpaty: Zachodnie, Wschodnie i Południowe. Co ciekawe granica między Karpatami Zachodnimi i Wschodnimi znajduje się właśnie na Podkarpaciu – jest nią Przełęcz Łupkowska, a dalej dolina potoku Smolnik i rzeki Osławica. Tak więc Beskid Niski należy do Karpat Zachodnich, a Bieszczady już do Karpat Wschodnich. Do Karpat Wschodnich należą również mało znane Góry Sanocko-Turczańskie. Właśnie te trzy pasma górskie znajdują się na Podkarpaciu.

Przez Beskid Niski i Bieszczady biegnie najdłuższy górski szlak w Polsce – Główny Szlak Beskidzki. Góry te przemierza również drugi najdłuższy górski szlak w Polsce – tzw. Szlak Graniczny. Przecina on także Góry Sanocko-Turczańskie.

Bieszczady

Warto wiedzieć, że Bieszczady nie znajdują się jedynie w granicach Polski, lecz ciągną się również przez Słowację i Ukrainę. Polska część Bieszczad to tak naprawdę Bieszczady Zachodnie. Na Słowacji góry te noszą nazwę Bukovské vrchy, a na Ukrainie Werchowynśkyj Wododilnyj Chrebet (w Polsce nazywane Bieszczadami Wschodnimi). W rezultacie najwyższym szczytem całych Bieszczad jest Pikuj znajdujący się na Ukrainie i mający 1406 lub 1408 metrów wysokości. Wysokość jest różna w zależności kto górę mierzył – Polacy czy Ukraińcy – wszystko zależy czy jako punkt odniesienia bierzemy Morze Bałtyckie czy Morze Czarne.

Skupmy się jednak na Bieszczadach Zachodnich (czyli tych w granicach Polski), w uproszczeniu nazywając je po prostu Bieszczadami. Najwyższym ich szczytem jest rzecz jasna Tarnica – 1346 m n.p.m.

Gdzie Bieszczady zaczynają się, a gdzie kończą? Tu też sprawa nie jest zbyt prosta, ponieważ z turystycznego punktu widzenia Bieszczady są dużo bardziej rozległe niż geograficznie. Dzieje się tak jednak z prostej przyczyny. Nazwa „Bieszczady” działa jak magnes, jak dobra reklama. Jeśli dodamy do nazwy piwa, czy ciastka nazwę „bieszczadzkie” to wiadomo, że będzie się lepiej sprzedawać 🙂

Podobnie z miejscowościami – jeśli napiszemy, że taki przykładowy „Wygwizdów” leży w Bieszczadach, a nie dla przykładu w Górach Sanocko-Turczańskich czy na Pogórzu Leskim, to rzecz jasna turyści chętniej tam przyjadą 🙂

Tak naprawdę Bieszczady (Zachodnie) obejmują raptem cztery pasma – Pasmo Graniczne. Pasmo Połonin, Pasmo Łopiennika i Durnej oraz Pasmo Wysokiego Działu. Czasem też do Bieszczad zaliczane jest Pasmo Otrytu. Na północ od nich znajdują się Góry Sanocko-Turczańskie i Pogórze Leskie, na wschodzie zaś graniczą z Beskidem Niskim. Tak więc Ustrzyki Dolne, Jezioro Solińskie, Lesko czy Sanok nie leżą w Bieszczadach, ale to oczywiste, że turysta nie zwraca za bardzo uwagi na to, że następna górka to już inne góry, czy, że jakiś potok jest granicą pomiędzy nimi. Dla uproszczenia i nie oszukujmy się – również reklamy, a co za tym idzie – pieniędzy, powszechnie przyjmuje się jako obszar Bieszczad terytorium znacznie większe. I o ile Jezioro Solińskie nazywa się „bieszczadzkim morzem”, a Sanok „Bramą Bieszczad”, co nie jest do końca prawdą, ale można jeszcze przymknąć oko, to już sporym przegięciem jest reklamowanie Arłamowa jako hotelu w sercu Bieszczad. A zdarzało mi się też słyszeć, że i Rzeszów leży Bieszczadach (a po ulicach biegają niedźwiedzie). 😉

Ponieważ dziś piszę o górach, będę się trzymać granic geograficznych, a nie turystycznych, ale w kolejnych postach zastosuję już raczej uproszczenie.

Ok, wystarczy tej geografii.

Jaki szlak wybrać w Bieszczadach?

Połonina Wetlińska wraz z Chatką Puchatka i Tarnica to takie żelazne „must see”. Te dwa szczyty/grzbiety polecam komuś kto przyjeżdża pierwszy raz w Bieszczady, tym bardziej, że prowadzą na nie względnie krótkie i proste szlaki. Do popularnych tras górskich należą również te biegnące na Połoninę Caryńską, Wielką Rawkę i dalej Krzemieniec (zwany również Kremenarosem), Bukowe Berdo oraz Halicz i Rozsypaniec (te dwa ostatnie to wyprawy na cały dzień, znacznie dłuższe i przez to trudniejsze). Wszystkie te szczyty zwieńczone są rozległymi łąkami zwanymi połoninami. I one stanowią unikatowe piękno tych gór. Z tego też względu objęte zostały ochroną w ramach Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Duża ilość szlaków i łatwa dostępność map pozwalają na wybranie wielu wariantów dostosowanych do własnych możliwości i sił.

Połonina Wetlińska – Widok na Osadzki wierch i Roh
Tarnica
Widok na Połoninę Caryńską
Wielka Rawka
Widok na Tarnicę i Krzemień z Rozsypańca
Niedostępna Połonina Bukowska

Na pewno jednym z ciekawszych szlaków prowadzących przez Bieszczadzki P. N. jest szlak biegnący w głąb tzw. „bieszczadzkiego worka” – najbardziej na południe wysuniętego krańca Polski. By tam dotrzeć musimy przejechać przez Muczne. W latach 1975-1981 znajdował się tu rządowy ośrodek wypoczynkowy pod kryptonimem W-3, a tereny od Mucznego, aż do Sianek zamknięte były dla turystów i wjechać tu mogli tylko nieliczni. Szlak zaczyna się parę kilometrów dalej – w Bukowcu (wcześniej mijając torfowisko „Tarnawa”) i prowadzi przez tereny wysiedlonych wiosek Bieniowa oraz Sianki. Dotrzeć tędy można aż do granicy z Ukrainą i umownego źródła Sanu (w rzeczywistości źródła Sanu leżą nieco bardziej na południe, już po ukraińskiej stronie). Jest to najbardziej na południe wysunięty fragment Polski do którego można dojść legalnie i bez żadnych pozwoleń. Najbardziej na południe wysunięty fragment Polski – szczyt Opołonek – leży na terenie parku narodowego i nie prowadzą do niego żadne szlaki, a próba zdobycia go bez stosownych zezwoleń może skończyć się sporymi nieprzyjemnościami ze strażą parku i strażą graniczną (również ukraińską).

Szlak do źródeł Sanu
Widok na ukraińskie Sianki ze szczytu Wierszek
Umowne źródło Sanu – dalej na południe dotrzeć legalnie się już nie da
Torfowisko Tarnawa

Skąd wzięły się opuszczone wioski?

Skoro wspomniałem już o wysiedlonych wioskach – warto napisać skąd się wzięły i dlaczego zostały wysiedlone.
Bieszczady zostały skolonizowane dość późno w porównaniu do terenów znajdujących się na północ. Działo się tak z prostej przyczyny – były to tereny trudno dostępne, nie sprzyjające rozwojowi rolnictwa, a co za tym idzie przetrwaniu człowieka wśród lasów i gór. Im bardziej na południe tym bardziej było dziko i pusto. O ile polskie osadnictwo powoli zdobywało tereny podgórskie, o tyle w samych Bieszczadach było zaledwie kilka wiosek. Do dalszej kolonizacji gór przyczyniła się ludność wołoska. Prawdopodobnie byli to pasterze wywodzący się z dzisiejszej Rumunii, którzy wędrując w poszukiwaniu nowych ziem po drodze ulegali rutynizacji (przyjmowali język i kulturę ruską). Stąd też dziś tak wiele cerkwi w Bieszczadach i Beskidzie Niskim.

Z czasem ludność polska i rusińska mieszała się ze sobą i na początku XX wieku czymś zupełnie normalnym było to, że większość miejscowości zamieszkana była zarówno przez ludność rzymskokatolicką jak i greckokatolicką. Wszystko zmieniła II Wojna Światowa.

Walki pomiędzy Wojskiem Polskim i Ukraińską Armią Powstańczą doprowadziły do rozpoczęcia akcji „Wisła”, w rezultacie której wysiedlano nie tylko Ukraińców, ale także Łemków, Bojków oraz rodziny mieszane polsko-ukraińskie. Latem 1947 roku Bieszczady opustoszały. Wsie które nie zostały zniszczone w czasie wojny, z czasem zarastały, a niekiedy były niszczone znacznie później. Do dziś można znaleźć podmurówki domów, stare piwnice, ruiny cerkwi i zdziczałe sady. O tym napiszę więcej przy innej okazji. Warto jednak poświęcić jeden dzień w Bieszczadach na poszukiwanie śladów dawnych mieszkańców.

W latach 50-tych rozpoczęło ponowne zasiedlanie Bieszczad i trwa ono właściwie do dzisiaj.

Wróćmy jednak do szlaków.

Z dala od połonin

Jeśli już przedrepczemy wyżej wspomniane pasma i szukamy szczytów mniej znanych, gdzie nie spotkamy tłumów turystów, a wciąż liczymy na ładne widoki – nadal mamy kilka ciekawych opcji.

Warto wejść na Jasło 1153 m. n.p.m. Możliwości rozpoczęcia wędrówki mamy aż cztery – z Cisnej, Przełęczy Przysłup, Smereka lub Przełęczy nad Roztokami. W przeszłości szczyt porastały rozległe połoniny. Gdy jednak zaprzestano wypasu owiec granica lasu przesunęła się nieco bardziej w górę. Wciaż jednak znajdziemy tu piękne widoki i łąki falujące na wietrze, choć nieco mniejsze niż na siostrach Połoninach.

Również fajną opcją jest wejście na Dwernik-Kamień 1004 m. n.p.m. Najkrótsza trasa prowadzi z Nasicznego, choć można też wybrać wariant z Zatwarnicy. Na szczycie przywita nas spora wychodnia skalna oraz widok na połoniny od drugiej, mniej znanej strony. Ponadto na zboczach góry znaleźć można okopy z I wojny światowej i skryty wśród lasu cmentarz wojenny.

Kolejnym wartym odwiedzenia szczytem jest Korbania 894 m. n.p.m. Jej wierzchołek wieńczy wieża widokowa, skąd zobaczyć możemy zarówno Jezioro Solińskie jak i grzbiety Połonin. Najszybciej dojść można szlakiem z Bukowca, ale zdecydowanie atrakcyjniejsza (dłuższa zarazem) jest trasa z Łopienki, gdzie znajduje się murowana cerkiew otwarta 24 godziny na dobę przez Przełęcz Hyrcza (ciche i spokojne, wręcz sielankowe miejsce).

Jasło
Dwernik-Kamień
Widok z Korbani na Jezioro Solińskie
Przełęcz Hyrcza – Z tyłu Korbania

Punkty widokowe, choć nieco mniej okazałe znajdziemy również na szczytach Magury Stuposiańskiej, Łopienika, Jawornika (szlak od Wetliny) i Mochnaczki. Ten ostatni szczyt to dobra propozycja dla tych którzy chcą zrobić sobie rozgrzewkę przed większymi górami i startują z Cisnej. Na Mochnaczce znajduje się wieża widokowa skąd ukazuje nam się niewielka panoramka w stronę Krzywego i Połonin. Trzeba jednak uważać by nie zgubić ścieżki, bo jej początek nie jest oczywisty.

Widok z Magury Stuposiańskiej na Magurę Łomnicką
Widok z Łopiennika
Widok z Mochnaczki

Dzikość lasów

Warto też próbować zdobyć Chryszczatą 997 m n.p.m., w szczególności od strony Duszatyna, ponieważ po drodze miniemy przepiękny rezerwat geologiczny „Zwiezło”, znany bardziej powszechnie jako Jeziorka Duszatyńskie. Na Chryszczatą można też wejść od strony dawnej wioski Huczwice i Jeziorka Bobrowego. Pozostałe szlaki prowadzące na ten szczyt są już znacznie dłuższe i mniej atrakcyjne, ale jeśli szukamy długich wędrówek, gdzie nie spotkamy zbyt wielu ludzi – jest to całkiem rozsądna opcja.

Choć w tym przypadku tak na prawdę lepszym (i zdecydowanie bardziej hardcorowym) wyborem będzie wówczas szlak graniczny w Bieszczadach biegnący wzdłuż granicy od Przełęczy Łupkowskiej aż po Wielką Rawkę przez 58 kilometrów, dwukrotnie tylko zahaczając o namiastki cywilizacji. Choć tu przyznaję, że nie przeszedłem go całego, a jedynie fragmenty.

Jeśli przyjmiemy, że Otryt leży w Bieszczadach (według różnych podziałów granica Bieszczad biegnie doliną Sanu, lub północnymi zboczami Otrytu) to również będzie to fajna opcja dla kogoś kto szuka ciszy i spokoju. Zimą schronisko na grzbiecie Otrytu – Chata Socjologa ma niesamowity klimat.

W Bieszczadach znajdziemy też kilka innych tras, które pozwolą nam na delektowanie się wędrówką wśród bukowych puszczy, gdzie całkiem możliwe jest, że przez cały dzień nie spotkamy nikogo, jedynie dzikie zwierzęta.
Warto więc zaopatrzyć się w mapę i prześledzić kolorowe nitki bieszczadzkich szlaków.

Chryszczata – Widok z nad Jeziorka Bobrowego
Chryszczata – Szczyt
Jeziorka Duszatyńskie
Szlak graniczny pomiędzy Wielką Rawką i Krzemieńcem
Szlak graniczny
Szlak graniczny – Przełęcz nad Roztokami
Szlak graniczny – Polany pod Sipkową
Otryt widziany z dawnej wioski Krywe
Chata Socjologa na Otrycie

Bieszczady dla leniwych

Jeśli nie mamy czasu, możliwości lub sił chodzić po górach, a nadal chcielibyśmy znaleźć jakiś punkt widokowy i coś ciekawego zobaczyć – jest trzy opcje:
Przełęcz Wyżna – najbardziej popularny punkt startowy na Połoninę Wetlińską jest również świetnym punktem widokowym.
Przełęcz Przysłopce (droga Cisna-Komańcza, pomiędzy miejscowościami Żubracze i Maniów) – na przełęczy została postawiona wieża widokowa.
Przełęcz nad Stężnicą (droga Baligród-Wołkowyja) – choć to już dyskusyjne pogranicze Bieszczad, jest to całkiem fajny i łatwo dostępny punkt widokowy.

Przełęcz Wyżna
Przełęcz Przysłopce
Przełęcz nad Stężnicą

Oprócz gór

Gdy już zdecydujemy się spędzić kilka dni w Bieszczadach warto zajrzeć nad Jezioro Solińskie, odszukać opuszczone wioski, zobaczyć kilka niezwykłych cerkwi, przejechać się Bieszczadzką Kolejką Leśną, wypić piwo (ewentualnie siedem) w Siekierezadzie, poczuć zapach retort (piecy do wypalania węgla drzewnego), spróbować dawnej łemkowskiej i bojkowskiej kuchni oraz zapolować z aparatem na żubry. O tym wszystkim napisze jednak szerzej przy innej okazji.

Bieszczadzkie Żubry – Droga Muczne-Stuposiany

A tymczasem przenieśmy się w Beskid Niski.

Beskid Niski

Podobnie jak Bieszczady – Beskid Niski rozciąga się po obu stronach granicy polsko-słowackiej. Najwyższym szczytem Beskidu Niskiego jest Busov mający 1002 m. n.p.m. (po słowacku Beskid Niski nosi nazwę Nízke Beskydy). Natomiast najwyższym polskim szczytem jest Lackowa – 997m. n.p.m.

W granicach Polski Beskid Niski położony jest na terenie dwóch województw – Podkarpackiego i Małopolskiego.

Ja natomiast skupię się tutaj tylko na podkarpackiej jego części.

W graniach Podkarpacia leżą: Pasmo Magurskie, Beskid Dukielski, Pasmo Bukowicy i Kamienia, Gniazdo Jawornika, Pasmo graniczne oraz Wzgórza Rymanowskie. Najwyższym szczytem Beskidu Niskiego w granicach Podkarpacia jest natomiast Kamień nad Jaśliskami liczący 857 m. n.p.m.

Jaki szlak wybrać w Beskidzie Niskim?

Pasmo Magurskie

Dobrym punktem startowym jest miejscowość Folusz. Warto wejść czarnym szlakiem na zbocza wzgórza Kosma, gdzie znajduje się grupa skał zwana Diablim Kamieniem. Stąd można ruszyć dalej szlakiem spacerowym do Wodospadu Magurskiego i wrócić do Folusza. Druga opcja to żółty szlak biegnący na grzbiet Magury Wątkowskiej, skąd można zahaczyć o rezerwat skalny „Kornuty” i przez Wątkową zejść zielonym szlakiem z powrotem do Folusza. Brak tu punktów widokowych, ale trasa ta pozwoli nam na zobaczenie kawałka Magurskiego Parku Narodowego.

Drugim dobrym punktem startowym jest Krempna. Interesującą propozycją będzie szlak biegnący do dawnej wioski Żydowskie, a następnie na widokowy szczyt Wysokie 657 m n.p.m.

Z Krempnej można również zrobić całkiem sensowne kółko zaczynając wędrówkę zielonym szlakiem (w stronę szczytu Kamień), a następnie czerwonym szlakiem dotrzeć do Przełęczy Hałbowskiej i wrócić do Krempnej szlakiem żółtym.

Szlak z Folusza na Magurę Wątkowską
Diabli Kamień
Wodospad Magurski
Przełęcz Hałbowska

Beskid Dukielski

Zdecydowanym „must see” jest tutaj Cergowa 716 m. n.p.m. Od niedawna szczyt wieńczy wieża widokowa. Grzbiet góry objęty jest ochroną przez rezerwat przyrody „1000-lecia na Górze Cergowej”. Na jej północnych zboczach znajdziemy kapliczkę św. Jana z Dukli wraz z cudownym źródełkiem, a przy odrobinie zaparcia może udać nam się odszukać skryte na zboczach niewielkie jaskinie.

Rewelacyjny punkt widokowy stanowi też Grzywacka Góra 567 m. n.p.m na której szczycie stoi krzyż-wieża widokowa. Najprościej dotrzeć tu z miejscowości Kąty.

Całkiem ładny widok na monumentalną Cergową jest z drogi Jasionka-Lubatowa – to taka opcja dla leniwych 😉

Punkt widokowy – dość łatwo dostępny (niemal pod szczyt można dotrzeć samochodem) znajdziemy również na wzgórzu Franków, w niewielkim paśmie zwanym Górami Iwielskimi.

Cergowa
Widok z Cergowej na południe
Grzywacka Góra
Widok ze wzgórza Franków

Pasmo Bukowicy i Kamienia

Całe pasmo przejść można czerwonym Głównym Szlakiem Beskidzkim. Najlepszym punktem widokowym jest Tokarnia 778 m. n.p.m. Tu mamy kilka opcji – żółtym szlakiem z Wisłoka Wielkiego lub Woli Piotrowej, albo od Karlikowa drogą w stronę dawnej wioski Przybyszów, a następnie czerwonym szlakiem na Tokarnię.

Ciekawą opcją jest również wejście z Karlikowa na Kamień nad Rzepedzią (rezerwat przyrody „Kamień nad Rzepedzią”), następnie przejście na widokowy szczyt Rzepedka, a następnie zejście leśna drogą z powrotem do Karlikowa. Bez mapy i GPS jednak to się nie uda.

Całkiem fajną górką jest również Wahalowski Wierch 666 m. n.p.m. – wejść na niego można czerwonym szlakiem z Komańczy, lub jeśli mamy na tyle odwagi – od Jawornika – wioski wampirów. 😉

Widok z Wahalowskiego Wierchu

Wzgórza Rymanowskie

Zdecydowanie najlepszym punktem widokowym tej części Beskidu Niskiego są Przymiarki. Na szczyt prowadzi zielony szlak z Rymanowa-Zdroju do Iwonicza-Zdroju, choć zdecydowanie łatwiejszą opcją jest dotarcie tu z Bałucianki. Od tej strony na sam wierzchołek prowadzi drogą, którą można pokonać samochodem.

Ciekawą górką jest też szczyt Żabia 549 m. n.p.m tuż obok Iwonicza-Zdroju i Lubatowej. Kiedyś nawet zdarzyło mi się spać na jej zboczach w namiocie. 😉

Widok ze szczytu Przymiarki w stronę Cergowej
Widok ze szczytu Żabia
Widok ze szczytu Żabia

Pasmo graniczne

Kamień nad Jaśliskami (najwyższy szczyt Beskidu Niskiego w Województwie Podkarpackiem) nie jest szczytem widokowym. Jego monumentalna sylwetka kusi jednak by podjąć wyzwanie i wspiąć się na jego grzbiet. Prowadzą na niego trzy szlaki – z Lipowca (zółty oraz nowo wyznakowany zielony) i z Czeremchy (niebieski). Na sam szczyt nie wchodzi żaden z nich, ale prowadzi do niego leśna ścieżka. Może się jednak okazać, że potrzebny nam będzie tutaj GPS.

Do ciekawszych szczytów należą też Baranie 754 m. n.p.m (zółty szlak z Olchowca) i Kanasiówka (zółty szlak z Wisłoka Wielkiego lub zielony z Moszczańca)

Biegnący pasmem granicznym niebieski szlak (graniczny) to również bardzo ciekawa opcja, tyle, że długodystansowa i raczej jedynie dla najwytrwalszych.

Kamień nad Jaśliskami

Gniazdo Jawornika

Jeszcze bardziej niedostępne zdaje się być Gniazdo Jawornika, gdzie przebiega raptem jeden szlak. Można jednak pokusić się o wejście na widokowy szczyt Bania Szklarska 695 m n.p.m. od Przełęczy Szklarskiej.

Przełęcz Szklarska – Widok na Kamień nad Jaśliskami

Tak czy inaczej, którykolwiek szlak w Beskidzie Niskim byśmy nie wybrali – będzie to przygoda podczas której zachwycą nas rzeczy nieoczywiste.

Doliny

W Beskidzie Niskim warto nie tylko wspinać się na górskie szczyty, ale i zabłądzić wśród dolin. W wielu z nich istniały przed II Wojną Światową wioski. Zostały wysiedlone podczas akcji „Wisła”, tak samo jak w Bieszczadach. Do dziś jednak znaleźć można ślady zabudowań, opuszczone cmentarze i dawne cerkwiska. Do najciekawszych należą doliny dawnych wiosek: Żydowskie, Polany Surowiczne, Czeremcha, Jasiel, Smereczne i Wołtuszowa. Warto też zobaczyć największą w polskich Karpatach odkrywkę łupków menilitowych – Ścianę Olzy w Rudawce Rymanowskiej.

Dolina dawnej wioski Wołtuszowa
Dolina dawnej wioski Smereczne
Ściana Olzy

Oprócz gór

Będąc w Beskidzie Niskim warto zobaczyć drewniane cerkwie, szczególnie te w sercu Magurskiego Parku – w Krepnej, Kotani i obu Świątkowych oraz po drugiej stronie gór – w Komańczy, Turzańsku, Rzepedzi i Szczawnem. Nie wypada też omijać uzdrowisk – Iwonicza-Zdroju i Rymanowa-Zdroju oraz Dukli. Żeby co nieco dowiedzieć się na temat Łemków warto zajrzeć też do skansenu w Zyndranowej. A stąd już tylko rzut beretem na Słowację. 🙂

Góry Sanocko-Turczańskie

Góry te, jak sama nazwa wskazuje ciągną się od Sanoka, aż po Turkę na Ukrainie. Po ukraińskiej stronie noszą nazwę Verkhnʹodnistróvsʹki Beskýdy (Beskidy Górnego Dniestru). I to właśnie na Ukrainie znajduje się najwyższy szczyt Gór Sanocko-Turczańskich – Magura Łomniańska 1024 m. n.p.m.
Po polskiej stronie najwyższym szczytem są Jaworniki 909 m. n.p.m. Jeśli jednak przyjąć, że granica pomiędzy Bieszczadami Zachodnimi, a Górami Sanocko-Turczańskimi przebiega doliną Sanu – wówczas najwyższym szczytem po polskiej stronie byłby Trohaniec 939 m. n.p.m w paśmie Otrytu.

Góry Sanocko-Turczańskie są górami rozległymi, a równocześnie dość dzikimi i niezbyt popularnymi. Prowadzi przez nie zaledwie kilka szlaków, w związku z czym zdobywanie ich będzie z pewnością wyzwaniem, ale i możliwością obcowania z nimi sam na sam. W przewodnikach rejon od Doliny Sanu, aż po Ustrzyki Dolne nosi nazwę Wschodniego Przedgórza Bieszczadzkiego.

Najważniejsze pasma Gór Sanocko-Turczańskich to: Chwaniów, Góry Słonne, Żuków, Wyżyna Wańkowej, Grupa Laworty, masyw Ostrego, Jawor i Stożek, Hoszowskie Góry Rusztowe, masyw Jaworników.

Żuków

Żuków to wyniosły wał liczący około 25 kilometrów długości, którego przedłużeniem jest masyw Jaworników. Przez sporą jego część biegnie ścieżka przyrodniczo-historyczna „Żukowem do Krainy Lipeckiej”. Można nią dość łatwo zdobyć Jaworniki 909 m. n.p.m idąc ze Żłobka i na grzbiecie odbijając polną drogą w lewo. Najciekawszym natomiast punktem widokowym jest Holica 761 m. n.p.m. Można tu łatwo dotrzeć z Ustianowej Górnej.

Żuków przecina także niebieski szlak tzw. Szlak Graniczny przechodząc przez jeden z wierzchołków – Bucznik 768 m n.p.m (odcinek szlaku Teleśnica Owszarowa-Równia).

Jaworniki
Droga biegnąca na szczyt Jaworniki

Na południe od Żukowa

Pomiędzy Żukowem, a Otrytem i Jeziorem Solińskim znajduje się grzbiet Ostrego oraz masywy: Moklika, Stożka i Jawora.

Przez Grzbiet Ostrego biegnie tylko jeden szlak spacerowy, a i on jedynie o masyw zahacza. Przecina go natomiast droga Polańczyk-Czarna. I właśnie na niej, a dokładniej na Przełęczy pod Ostrem znajdziemy punkt widokowy. Tuż obok jest parking, więc bez problemu można się zatrzymać. Z Przełeczy pod Ostrem otwiera nam się widok w kierunku Otrytu.

Zdecydowanie warto zatrzymać się na szczycie Kaczmarewka 723 m. n.p.m. – już na skraju masywu, przy drodze Czarna-Ustrzyki Górne. Mamy stąd niesamowity widok na całe Bieszczady.

Grzbiet Moklika z czystym sumieniem można sobie odpuścić, choć u jego podnóży, nad potokiem Czarna leżała niegdyś wioska Rosolin. Tu też znajduje się ciekawa atrakcja – Jaskinia w Rosolinie.

Grzbiet Stożka to kolejne dzikie tereny, przecięte jedynie Szlakiem Granicznym na odcinku Polana (Wydrne)-Teleśnica Owszarowa. Znajdziemy tu dawną wieś Paniszczów (choć niestety szlak ją omija) oraz Półwysep Brossa wraz z dawną wioską Teleśnica Sanna.
Właśnie tu znajdują się dzikie wschodnie wybrzeża Jeziora Solińskiego.

Grzbiet Jawora – jest bardzo charakterystycznym masywem z dwoma wieżami przekaźnikowymi na szczycie. I o ile fajnie się na niego patrzy z daleka – z bliska już takiego wrażenia nie robi. Jeden punkt widokowy znajdziemy na serpentynkach biegnących zboczem w kierunku dawnego Wojskowego Zespołu Wypoczynkowego Jawor, choć trzeba tu przyznać, że to fajna okazja by zobaczyć jezioro Solińskiego od drugiej, niecodziennej strony. Sam ośrodek to też dość ciekawe miejsce – czas jakby się tu zatrzymał.

Kaczmarewka – Widok na Bieszcady
Jaskinia w Rosolinie
Jawor (po prawej) widoczny z Wyspy Energetyka nad Jeziorem Solińskim
Widok z Jawora na Jezioro Solińskie

Okolice Ustrzyk Dolnych

Tutaj najciekawsze szczyty to Gromadzyń 655 m. n.p.m. w paśmie Równi oraz Kamienna Laworta 751 m. n.p.m. w Grupie Laworty. Oba szczyty to całkiem niezłe punkty widokowe. Również na obu znajdują się wyciągi narciarskie i przez oba biegnie Szlak Graniczny.

W Grupie Laworty interesujący jest też szczyt Wielki Król ponieważ na jego zboczach źródło ma Strwiąż – największa polska rzeka przez Dniestr wpadająca do Morza Czarnego.

Widok na Pasmo Żukowa z Gromadzynia

Góry Słonne

Prawdopodobnie to najczęściej odwiedzana przez turystów część Gór Sanocko-Turczańskich. Dzieje się tak ze względu na bliskość Sanoka oraz kilka atrakcji.

Pierwszą z nich jest szczyt Orli Kamień na którym znajdują się skałki ostańcowe zwane Orlimi Skałkami. Na szczyt można dotrzeć z Sanoka (czerwonym szlakiem z osiedla Biała Góra lub żółtym z osiedla Olchowce) lub jeszcze prościej od przełęczy nad wsią Liszna. W kilku miejscach, gdzie las robi się rzadszy zobaczyć można Sanok i majaczącą na horyzoncie Chryszczatą.

Drugi ważny szczyt Gór Słonnych to Kamionka 631 m n. p. m. Znajduje się tu szybowisko znane bardziej jako szybowisko w Bezmiechowej. Roztacza się stąd rewelacyjny widok w kierunku południowym. Część wzgórza zajmuje rezerwat przyrody „Dyrbek” z niezwykłymi rzeźbami rozsianymi po lesie.

Warto wejść również na Górę Sobień, gdzie znajdują się ruiny zamku i piękny widok na rzekę San.

Ciekawym punktem widokowym jest także parking na serpentynach pomiędzy wioskami Wujskie i Tyrawa Wołoska.

Widok na Sanok z Orlego Kamienia
Orli Kamień
Widok ze szczytu Kamionka
Rezerwat Dyrbek
Góry Słonne
Widok z Góry Sobień
Widok na Bieszczady z serpentyn pomiędzy wioskami Wujskie i Tyrawa Wołoska

Chwaniów i Wyżyna Wańkowej

To dość dzikie tereny przecięte szlakiem przemysko-sanockim oraz szlakiem granicznym. Ponadto grzbietem Chwaniowa biegnie szlak śladami dobrego wojaka Szwejka. Ta część Gór Sanocko-Turczańskich to jednak propozycja tylko dla tych którzy szukają dzikich, mocno nieturystycznych regionów.

Pasma północne

Podobnie jest z pasmami Braniowa, Krzemienia, Jamnej oraz Działu i Masywem Suchego Obycza. Teren ten ciekawy jest przede wszystkim dlatego, że w 1982 roku powstał pomysł by utworzyć tu Turnicki Park Narodowy. Do dziś nie udało jednak tego pomysłu zrealizować. Tu również przez ponad 30 lat istniało tzw. Państwo Arłamowskie – rządowy ośrodek wypoczynkowy dla elit władzy. Zwykły śmiertelnik nie miał tutaj wstępu.

Jest to obszar dość problematyczny ponieważ w zależności od przyjętego podziału zaliczany jest do Gór Sanocko-Turczańskich (raczej bliższe prawdzie) lub Pogórza Przemyskiego. Spotkałem się też informacją, że jest to zupełnie inny region – Pogórze Dobromilskie.

Do ciekawszych grzebietów należą z pewnością Połoninki Arłamowskie i Połoninki Kalwaryjskie.

Pasmo Braniowa – Droga na szczyt Na Opalonym
Połoninki Kalwaryjskie

Oprócz gór

Nie inaczej niż w Bieszczadach i Beskidzie Niski, warte zobaczenia są tutaj drewniane cerkwie. Zajrzeć można również do Lutowisk, Czarnej i Ustrzyk Dolnych. Ciekawą opcją jest też wycieczka rowerowa doliną Wiaru. Przede wszystkim jednak warto delektować się dzikością tych gór, ciszą i świętym spokojem z dala od utartych szlaków.

Góry nieokreślone

Problematycznym rejonem jest również obszar na północ od Pasma Łopiennika, pomiędzy jeziorem Solińskim, a rzeką Hoczewka. Nie są to już Bieszczady i nie jest to jeszcze Pogórze Leskie. Według najnowszych podziałów geograficznych to Góry Sanocko-Turczańskie, tyle, że jakoś to się nie klei, bo góry te zostały po drugiej stronie jeziora, a dalej ciągną się zdecydowanie bardziej na północy. Czasem obszar ten nazywany jest Przedgórzem Bieszczadzkim lub Bieszczadami Niskimi. Znaleźć można również błędne informacje jakoby było to Pogórze Bukowskie.

Prawda jest jednak taka, że z wyjątkiem kilku widokowych pagórków nad Jeziorem Solińskim mało kto się tu zapuszcza stricte po to by chodzić po górach. Warto tu jednak wspomnieć o wzgórzu Sawin w Polańczyku – jest to właściwie najlepszy punkt widokowy na Jezioro Solińskie. Dobre punkty widokowe są również na zboczach wzgórza Kabajka oraz na szczycie Wierchy.

Widok ze wzgórza Sawin
Widok ze zboczy Kabajki

A jeśli znudzą nam się góry, warto wybrać się na nieco niższe, ale ciekawe, tajemnicze i mniej znane pogórza.

Loading Facebook Comments ...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *