Przejście 502 kilometrów Głównego Szlaku Beskidzkiego – GSB zajęło mi 801 dni (od pierwszego dnia gdy zacząłem szlak w Ustroniu do ostatniego dnia gdy skończyłem szlak w Wołosatem). W rzeczywistości wędrowałem 32 dni, a właściwie 31 dni, bo jeden dzień spędziłem na odpoczynku w Żabnicy. Średnio więc pokonywałem nieco mniej niż 16 kilometrów dziennie. Pokonałem też różnicę wysokości wynoszącą ponad 21,5 kilometra – to tak jakby wejść 2,5 razy na Mount Everest (wiem oczywiście, że nie można tak tego porównywać).
No i przez niemal cały czas niosłem na plecach swój dobytek ważący około 15 kilogramów. Ponadto przez niemal połowę wędrówki towarzyszył mi deszcz, co jest wątpliwą przyjemnością.
Po tym jak już stwierdziłem, że nie dam rady przejść szlaku w całości podzieliłem go na dwie części:
1) Ustroń – Mochnaczka Niżna (czyli Beskid Śląski, Beskid Żywiecki, Gorce i Beskid Sądecki) – łącznie 265 kilometrów, co zajęło mi 18 dni (17 dni marszu i 1 dzień odpoczynku)
2) Mochnaczka Niżna – Wołosate (czyli Beskid Niski i Bieszczady) – łącznie 237 kilometrów, co zajęło mi 14 dni.
Czy dało się to zrobić szybciej? Oczywiście! Dużo osób pokonuje ten szlak w 16-21 dni, a rekord szlaku to nieco ponad 4 dni. Oczywiście wielu ludzi nie daje rady przejść go w całości (w tym i ja), co nie jest przecież niczym złym, bo każdy ma inne możliwości, kondycję, sprzęt, pogodę czy motywację.
I w końcu nie chodzi tu też o bicie rekordów, lecz o przyjemność z wędrowania, poznanie gór, poznanie nowych osób i po prostu miło spędzony czas.
GSB – Jak przejść go w 21 dni?
Najpierw warto zdać sobie sprawę z kilku rzeczy:
– GSB jest najdłuższym górskim szlakiem w Polsce, ale długimi fragmentami jest po prostu… nudny. Owszem jest wiele miejsc i odcinków, gdzie jest naprawdę pięknie i na usta aż ciśnie się okrzyk „Wow!”, ale jest też wiele odcinków, gdzie każdy kilometr dłuży się niemiłosiernie.
– Pogoda w ciągu 3 tygodni może się zmienić, więc musimy być przygotowani na to, że może czekać nas 2 tygodnie deszczu, gdzie ubrania nie wysychają, wszystko zaczyna śmierdzieć i gnić, ale co dzień rano czeka nas zakładanie mokrych butów i ubrań. Również w drugą stronę – na połoninach wykończyć nas może niesamowicie upalne letnie słońce.
– Nieraz komary, bąki, meszki, kleszcze i inne cholerstwa będą robić sobie ucztę wigilijną z naszego ciała.
– Przez te nieco ponad 500 kilometrów łatwo zrobić sobie krzywdę. W najlepszym przypadku będą to tylko odciski, obtarcia, zadrapania, odparzenia i siniaki.
– Będą momenty, gdy będzie nam brakowało sił i motywacji do dalszej wędrówki.
Jeśli jesteśmy na to gotowi – warto zmierzyć się ze szlakiem! Co więc robić?
– Na pewno unikać wszystkich błędów, które popełniłem ja idąc GSB.
– Warto przygotować się kondycyjnie do długiego wysiłku przed rozpoczęciem szlaku, nie zaś ruszać na szlak wprost sprzed komputera tak jak ja.
– Ważne by plecak ważył jak najmniej – 15 kilogramów na plecach szybko wykończy i sprawi, że będziemy iść znacznie wolniej i szybciej się męczyć. Warto więc pozbyć się namiotu, a nawet śpiwora. Warto zabrać ze sobą jak najmniej ubrań (fajnie więc by było, gdyby nie była potrzebna zimowa kurtka i nie było już śniegu na szlaku) oraz pozbyć się wszelkich niepotrzebnych rzeczy. Dobrym pomysłem jest wcześniejsze spakowanie plecaka pod wyprawę i wybranie się na kilka dni w góry, by zobaczyć jak to może wyglądać na szlaku. Na początku w to nie wierzyłem, ale podczas GSB każde 100 gramów w plecaku robi ogromną różnicę.
– Ograniczając bagaż trzeba zadbać o miejsca noclegów. Warto rozplanować trasę i zarezerwować noclegi z wyprzedzeniem, bo w wielu miejscach w sezonie turystycznym o wolne miejsca może być ciężko. Na pewno też trzeba wstawać wcześnie rano i wcześnie wyruszać na trasę, tak by po drodze nie zastała nas noc.
– Warto również zabrać ze sobą kompana/kompankę. Zawsze to fajnie z kimś pogadać podczas nudnych odcinków. Czas szybciej zleci, a współtowarzysz niedoli czasem zmotywuje nas do dalszej wędrówki. No i zawsze we dwójkę raźniej niż samemu.
– Nie miałem okazji tego przetestować, ale usłyszałem na szlaku o patencie, by smarować stopy kremem (np. Sudocrem) rano, podczas odpoczynku i wieczorem. Podobno pomaga to uniknąć odcisków, nawet gdy stopy są cały czas mokre. A nic bardziej nie zabija radości wędrowania jak ból pojawiający się co krok.
– No i przede wszystkim warto trochę poczytać o szlaku oraz posłuchać rad tych którzy z GSB się mierzyli i którym udało się go przejść.
Jeśli więc zamierzacie przejść GSB i zrobić to w 21 dni – powodzenia! Oby Wam się udało!