Przejdź do treści

Miasto Angkor – Azja 2016

Niezwykłe miasto Angkor, setki tajemniczych świątyń, upalne kambodżańskie słońce, niebezpieczne małpy i jazda na słoniu.

Dzień 13

Siem Reap -> Angkor -> Siem Reap

Wstaliśmy jeszcze przed 4 rano i wynajęliśmy rowery. Szału nie było – ot zwykłe składaki, ale jako tako nadające się do jazdy. Dopiero później okazało się, że było parę mankamentów – mój rower praktycznie nie miał hamulców, a rower Maćka był tak ustawiony, że musiał się chłop mocno okręcić pedałami, żeby mnie dogonić.

Zamierzaliśmy dotrzeć na wschód słońca do Angkor Wat – największej i najsłynniejszej świątyni miasta Angkor.

Angkor zostało założone w IX wieku pod nazwą Yasodharapura i przez ponad 500 lat było stolicą Imperium Khmerskiego. W okresie swojej świetności miało około miliona mieszkańców, będąc największym miastem świata, aż do czasów rewolucji przemysłowej. Opuszczone zostało 1431 roku i powoli zaczęło chylić się ku upadkowi. Istnieje wiele teorii dlaczego tak się stało. Głównym powodem miała być wojna z syjamskim (tajskim) Królestwem Ayutthaya i najazd oraz splądrowanie Angkor. Pojawiają się również teorie, że przyczyną wyludnienia miasta był upadek dotychczasowej religii lub klęski żywiołowe. Według niektórych naukowców, mimo przeniesienia stolicy Imperium Khmerskiego w okolice dzisiejszego Phnom Penh – Angkor nadal zamieszkiwali ludzie.

Ponowne „odkrycie” zawdzięczamy francuzom, którzy na początku XX wieku rozpoczęli tutaj prace badawcze i archeologiczne. Dziś Angkor jest najważniejszym i najczęściej odwiedzanym przez turystów zabytkiem Kambodży. W 1992 roku zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. O tym jak ważne jest to miejsce może świadczyć fakt, że świątynia Angkor Wat zdobi kambodżańską flagę. Również najpopularniejsze piwo w tym kraju nosi nazwę Angkor.

Pędząc rowerem przez mrok kambodżańskiej nocy dotarliśmy do punktu kontrolnego przy wjeździe do Angkor. Okazało się jednak, że nie można tu kupić biletów i musimy udać się do kas w pobliżu Angkor Panorama Museum – jakieś 6 kilometrów od nas. Po prostu super…

Każdy bilet wstępu zawierał zdjęcie osoby (robiono je na miejscu), która otrzymywała przepustkę wjazdową do Angkor, więc każdy musiał kupić bilet indywidualnie, a przy kasach zbierał się coraz większy tłum. W rezultacie nie zdążyliśmy na wschód słońca, ale nic nie straciliśmy, bo niebo na wschodzie i tak zakrywały chmury.

Angkor Wat – niesamowita budowla będąca największym na świecie zabytkiem religijnym robiła ogromne wrażenie. Spędziliśmy prawie godzinę eksplorując świątynię, a podejrzewam, że i tak nie byliśmy w połowie dostępnych miejsc. Po prostu… wow!

Miasto Angkor – Angkor Wat
Miasto Angkor – Angkor Wat
Miasto Angkor – Angkor Wat
Miasto Angkor – Angkor Wat
Miasto Angkor – Angkor Wat
Miasto Angkor – Angkor Wat

Angkor Wat to jednak tylko mała część całego kompleksu i do zobaczenia mieliśmy jeszcze wiele innych niezwykłych budowli.

Szybko zjedliśmy śniadanie i ruszyliśmy w kierunku ruin Angkor Thom – od XII wieku będącego stolicą i sercem  Angkor oraz całego Imperium Khmerskiego. Po drodze mijaliśmy znaki ostrzegające przed słoniami oraz małpami. Wydawało nam się to dość śmieszne. Tyle, że niecałą godzinę wcześniej małpa ukradła Maćkowi wodę z plecaka i zaczęła z nią uciekać. Maciek ostatecznie wodę odzyskał, ale jego gonitwa za zwierzęciem wyglądała dość śmiesznie. 🙂

Miasto Angkor
Miasto Angkor
Miasto Angkor

W drodze do Angkor Thom trafiliśmy też na niewielką świątynię Baksei Chamkrong. Było tu stosunkowo cicho i spokojnie, bo wycieczki zwiedzające kompleks to miejsce omijały. W niewielkiej świątyni zrobiły na mnie wrażenie niesamowicie strome schody prowadzące na szczyt.

Minęliśmy południową bramę miasta i dotarliśmy do serca Angkor Thom. Wzniesiona na samym środku dawnego miasta świątynia Bayon również robiła niesamowite wrażenie. Wieńczące szczyt budowli wieże ozdobione były rzeźbami ludzkich twarzy.

Udało mi się dotrzeć do kilku miejsc w świątyni, gdzie przez chwilę znalazłem się zupełnie sam. Niezwykłe i tajemnicze zdobienia sprawiały, że czułem jakąś namiastkę magii i tajemnicy tego miejsca. Przez to chyba świątynia Bayon zrobiła na mnie nawet większe wrażenie niż świątynia Angkor Wat.

Miasto Angkor – Świątynia Bayon
Miasto Angkor – Świątynia Bayon
Miasto Angkor – Świątynia Bayon
Miasto Angkor – Świątynia Bayon
Miasto Angkor – Świątynia Bayon
Miasto Angkor – Świątynia Bayon
Miasto Angkor – Świątynia Bayon

Początkowy plan wyprawy do Azji zakładał dość szalony pomysł wycieczki na słoniach przez dżunglę. Mieliśmy raczej niewielką szansę by ten pomysł zrealizować, ale w pobliżu świątyni Bayon była możliwość za kilka dolarów przejechać się na grzbiecie słonia. Może to i dosyć prymitywna i męcząca zwierzę forma rozrywki, ale byłem niesamowicie ciekawy jak to jest znaleźć się kilka metrów nad ziemią na grzebiecie tego ogromnego ssaka. Wybrałem więc najtańszą opcję dająca możliwość jazdy na słoniu przez jakieś dwie minuty. Przeżycie było to z pewnością niezwykłe!

Miasto Angkor – Jazda na słoniu
(fot. Maciej Klimkowicz)

Ruszyliśmy dalej. Kolejny przystanek – świątynia Baphuon. Była to dość duża budowla w kształcie piramidy, starsza od świątyni Bayon o jakieś 150 lat i pod względem wysokości ustępująca jedynie Angkor Wat. Zbliżało się południe i robiło się coraz bardziej gorąco. Zwiedzenie każdej kolejnej świątyni wiązało się z wylewaniem hektolitrów potu i dość częstymi przerwami na zimne napoje. Te na szczęście można było kupić na licznych straganach czy w knajpkach w pobliżu każdej ważniejszej świątyni.

Przy okazji zajrzeliśmy do pobliskich niewielkich świątyń: Phimeanakas i Preah Pithu T (jednej z pięciu świątyń oznaczonych literami „T”, „U”, „X”, „V” oraz „Y”). Nie było tu praktycznie turystów i można było poczuć się, jakbyśmy byli odkrywcami tych tajemniczych budowli. Miało to swój unikatowy klimat.

Trafiliśmy również na wieże Suor Prat oraz na Taras Słoni – dawną królewską platformę widokową, z której król mógł patrzeć na przechodzące u jego stóp parady.

Miasto Angkor – Świątynia Baphuon
Miasto Angkor – Świątynia Baphuon
Miasto Angkor – Świątynia Baphuon
Miasto Angkor – Świątynia Baphuon
Miasto Angkor – Świątynia Phimeanakas
Miasto Angkor – Świątynia Preah Pithu T
Miasto Angkor – Wieże Suor Prat

Czekała nas jednak kolejna niesamowita świątynia – Ta Prohm. Postanowiliśmy więc kierować się w jej stronę.

Minęliśmy Bramę Zwycięstwa – jedną z dwóch bram od wschodu zamykających Angkor Thom i tuż za jego murami znaleźliśmy świątynię Chau Say Tevoda. Chwilę później trafiliśmy na kolejną – świątynię Ta Keo. Dużo było tych świątyń jednego dnia. Każda kolejna jednak robiła na nas wrażenie i sprawiała, że zostawialiśmy rowery i szliśmy eksplorować ich wnętrza.

Miasto Angkor – Brama Zwycięstwa
Miasto Angkor – Świątynia Chau Say Tevoda
Miasto Angkor – Świątynia Chau Say Tevoda
Miasto Angkor – Świątynia Chau Say Tevoda
Miasto Angkor – Świątynia Ta Keo
Miasto Angkor – Świątynia Ta Keo
Miasto Angkor – Świątynia Ta Keo

Wreszcie dotarliśmy do świątyni Ta Prohm – jednej z trzech (obok Angkor Wat i Bayon) najczęściej odwiedzanych świątyń całego kompleksu. Tu właśnie kręcone były sceny z filmu Tomb Raider. Lekko zrujnowana świątynia Ta Prohm, nad którą władanie powoli przejmowała natura robiła wrażenie. Budynki porastały potężne korzenie drzew, a wśród zakamarków świątyni łatwo było się zgubić. Kosmos!

Miasto Angkor – Świątynia Ta Prohm
Miasto Angkor – Świątynia Ta Prohm
Miasto Angkor – Świątynia Ta Prohm
Miasto Angkor – Świątynia Ta Prohm
Miasto Angkor – Świątynia Ta Prohm
Miasto Angkor – Świątynia Ta Prohm – Tu była kręcona scena z filmu Tomb Raider

Najważniejsze miejsca w Angkor już zobaczyliśmy, ale należało wykorzystać dzień do granic możliwości, bo mieliśmy wykupiony bilet jednodniowy. Trochę już dla zasady kontynuowaliśmy jazdę na północny wschód, ale powoli zaczynał nas męczyć upał, brak snu i kilkugodzinna jazda.

Odpuściliśmy sobie wchodzenie do świątyni Prae Roup i na stanowisko archeologiczne Eastern Mebon, robiąc tylko zdjęcia z zewnątrz. Kilka kolejnych świątyń po drodze też zignorowaliśmy. Gdybyśmy jednak chcieli zajrzeć do każdej z nich i każdą eksplorować, mogłoby się okazać, że nawet miesiąc to zbyt mało czasu.

Poruszaliśmy się tak zwaną dużą pętlą jako cel obierając ruiny świątyni Neak Pean, zlokalizowane na sztucznej wyspie na zbiorniku Jayatataka. Prawdę mówiąc nie była jakaś szałowa – dużo ciekawiej wyglądał sam zbiornik.

Miasto Angkor – Świątynia Prae Roup
Miasto Angkor – Zbiorniku Jayatataka
Miasto Angkor – Świątynia Neak Pean

Była już niemal godzina 17 i wypadało powoli wracać do Siem Reap. Po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze raz przy świątyniach Bayon i Angkor Wat by porobić więcej zdjęć i mocno umordowani dotarliśmy do hostelu. Przejechaliśmy w upalnym kambodżańskim słońcu ponad 60 kilometrów i to na rowerach, które delikatnie mówiąc nie były najwygodniejsze. Warto jednak było, bo cały kompleks Angkor robił ogromne wrażenie i zobaczenie go było niesamowitym przeżyciem. Teraz jednak należał nam się zasłużony odpoczynek.

Miasto Angkor – Angkor Wat
Miasto Angkor – Angkor Wat
Loading Facebook Comments ...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *